RSS
niedziela, 30 listopada 2014

Jak twierdzą laotańscy naukowcy: radość można czerpać na różne sposoby. Istnieje jednak realne zagrożenie, tego, jakże potrzebnego społeczeństwu, procesu. Nader często dochodzi bowiem do awarii czerpaka. Przy okazji należy wspomnieć, że w naszym kraju proces przywracania do użytku, wspomnianego wyżej urządzenia, nie należy do najprostszych. Bardzo słabo rozwinięta sieć serwisowa uniemożliwia naprawę w rozsądnym terminie.

I zapewne dlatego Polacy są ciągle skwaszeni i zarażają inne nacje, albo szczepy.

- Czemu jesteś smutny?- spytałem Pewnego Apacza.

- Zepsuł mi się czerpak.

- Zastanawiam się jak długo będziemy znosić, traktowanie nas przez biurokratyczną machinę niczym barachło?

- Pewnie lepiej ci się zastanawia w samotności.  Idę więc sobie. 

- Taki z ciebie przyjaciel? Przeklinam cię!!! Niech pochłonie cię biurokratyczna machina!

- Niech tylko spróbuje. Mam cholesterol na poziomie Czomolungmy i wątrobę w okowach marskości. 

niedziela, 23 listopada 2014

Potargane włosy mogą świadczyć o tym, że ich właściciel jest wielbicielem entropii. Niekoniecznie. Przyjrzyjmy się na przykład Pewnemu Apaczowi. Jako młody wojownik stracił skalp na rzecz Komańcza. Ten ostatni umieścił go na długiej tyczce, tuż koło wejścia do wigwamu. Byłe włosy mojego przyjaciela nie zaznały, od tamtego czasu, szamponu ni odżywki, ale jedynie czystą chemicznie - wodę deszczową. To nie mogło wystarczyć. I nieład zatryumfował niczym nieopierzony kajman nad znużonym życiem aligatorem.

Nawet teraz, kiedy Pewien Apacz siada na werandzie przed wigwamem, i myśli, o swoich utraconych włosach, ma żal do siebie, że nie wysłał, przed laty, Komanczowi zapasu odżywek. A przecież forsy miał wtedy jak lodu w taniej whisky, gdyż dorabiał w objazdowym cyrku jako: "Facet bez skalpu".

Wniosek : "Odżywkę noś zawsze przy sobie, nie wiadomo bowiem kiedy Komancz przyjdzie po twój skalp".

niedziela, 16 listopada 2014

Pewien Apacz zasiadł na werandzie przed wigwamem i zapragnął zjeść jajecznicę. Ta ostatnia nie pojawiła się jednak ni z tego, ni z owego na jego talerzu i do konsumpcji nie doszło. Tu trzeba sobie powiedzieć jasno: ucierpiało na tym psyche wojownika. Wyło żałośnie niczym źle ustawiona i konserwowana syrena strażacka.

Wniosek z tego taki, że samo myślenie o jajach nie gwarantuje sukcesu. Trzeba jeszcze zaopatrzyć się w patelnie, źródło energii cieplnej, zdrowo namieszać, przypiec do żywego i nie oszczędzać na ingrediencjach.    

Indianin wchłonął tę mądrość jak przemysłowy odkurzacz. Weranda straciła jednak, w jego oczach, dotychczasowy szacunek, albowiem to właśnie tam przeżył jedno z największych rozczarowań o podłożu gastronomicznym.

piątek, 24 października 2014

Jesień idzie nie ma na to rady - chciałoby się powiedzieć. W tym roku jednak zamiast gadać postanowiłem działać. Wysłałem więc Pewnego Apacza, aby powstrzymał wyżej wspomnianą, choć na dni parę.

- Konkretnie to co masz na myśli? - spytał zdezorientowany.

- Kopa w jaja i w długą.

- Cholernie zabawne - skwitował chłodno wojownik.

- Istnieje również plan B. Wystarczy, że zaktywizujesz opinie publiczną, tak by do sądu wpłynął zbiorowy wniosek o jej aresztowanie. Ty ją tylko musisz dostarczyć na rozprawę. Pamiętaj, żeby się nie cackać z ową paniusią. 

- Plan wart twego genialnego umysłu - wyszeptał wzruszony Pewien Apacz.

W chwile potem odszedł bezszelestnie, a noc ukryła go przed oczami wrogów. I tylko księżyc był świadkiem, jak bojowe mokasyny Indianina pracowicie zdobiły podłoże gustownym wzorkiem. Niepomne na to, że wkrótce przemoc zatryumfuje na niepozornej, leśnej polanie w środku nieprzebytej puszczy. Albowiem tam mój przyjaciel, wiedziony odwiecznym instynktem, wytropił jesień. Wystarczy teraz poczekać na proces. Mam nadzieje, że nie będzie zamknięty dla publiczności.

Czasami trzeba zanurzyć się w oparach absurdu aż po uszy, gdyż normalność w naszym polskim wydaniu, doskwiera jak jazda Wartburgiem.

22:39, dareczek25
Link Komentarze (2) »
niedziela, 12 października 2014
Świt zaczął się powoli sączyć przez drzwi do wigwamu Pewnego Apacza. Mężczyzna zerknął niechętnie w jego kierunku i przywitał solidną dawką tradycyjnych indiańskich przekleństw. Świt zrażony takim przyjęciem odwrócił się na pięcie i odszedł jak niepyszny.
Indianin szybko przekonał się, że to nie był najlepszy pomysł. Od wielu lat skoro świt wstawał, aby ulżyć pęcherzowi. Teraz jednak, kiedy  zabrakło tej zacnej pory dnia, jego biologiczny zegar zupełnie się rozregulował. Nerki podały go, w związku z tym, do sądu z powództwa cywilnego i musiał się gęsto tłumaczyć na dziesiątkach rozpraw przed liczną publicznością.
Mało tego, Szaman od miesiąca przebywał na Alasce u bardzo dalekiej krewnej, o wdzięcznym imieniu Cindy.  Pewien Apacz nie miał więc kogo poprosić o pomoc.
Po setkach kilometrów przemierzonych po gumnie wpadł wreszcie na pomysł, aby świt przebłagać. Usadowił  się więc pewnej nocy koło namiotu sąsiada i cierpliwie czekał. Kiedy z mroku wyłonił się świt, Indianin podarował mu własnoręcznie wykonaną laurkę i garść nowalijek z przywigwamowego ogródka. Spór został zażegnany. Jaki z tego wniosek: "Świt ludzkości jeszcze nie nadszedł".
21:04, dareczek25
Link Komentarze (2) »
niedziela, 05 października 2014

Mój wiek upomina się o swoje, i to natarczywie.  Dzisiaj powiedział do mnie wprost: "Stary wybacz, ale bez sklerozy to dalej nie pojedziesz. Nie jest ci wstyd przed innymi?" Skonfundowany zadzwoniłem po wspomnianą wyżej. I teraz siedzimy razem przed telewizorem i oglądamy powtórki. W jej towarzystwie, to prawdziwa przyjemność, albowiem trudno trafić dwa razy na te same seriale, czy programy.

Gorzej jest, jeśli chcę coś odnaleźć, na przykład błyskotliwą myśl. Wiem, że gdzieś siedzi biedaczka, opuszczona przez wszystkich niczym zapomniana kurtyna. Tylko, co ja mogę?

Pozostają mi tylko przypuszczenia. Czy to przypadek, że Krzysztof I. kilka razy kręcił się koło mojego domu, a potem usłyszałem w pewnej komercyjnej telewizji zdania, nasycone moją błyskotliwością? Jak powszechnie wiadomo każda błyskotliwość jest inna i niepowtarzalna, coś jak lot nad kukułczym gniazdem.  Napisałem więc maila do CSI Nowy York (oni są najbliżej) z prośbą o ekspertyzę w ich laboratorium.  

O ile mi wiek i skleroza pozwolą, to rozwiążę tę zagadkę. A potem zwiążę. Inni też mają prawo do uciechy.

niedziela, 28 września 2014

Jak się dobrze przyjrzeć, to się okaże, że imperatywów jest mnóstwo. Do tego stopnia, że walają się wszędzie. Nie ma kto tego posprzątać. Nikt bowiem nie przyucza personelu, przysposobionego jedynie do walki z konwencjonalnym brudem, jak się z nimi obchodzić. Tymczasem rozdrażnione imperatywy potrafią kąsać aż do krwi. Zaatakowany nieszczęśnik szybko ujawnia wszelkie defekty na niwie moralności. Ratunku przed nimi nie znajdziesz grzeszniku jeden z pozostałymi.

Zawsze się jednak możesz nawrócić. Pamiętaj jednak, że nie wszystkie skrzyżowanie się do tego nadają. Należy bardzo pilnie lustrować znaki poziome i pionowe, łatwo bowiem o nieszczęście, a kierowca ciężarówy ma w dupie Kanta i potrafi zdrowo przydzwonić.

Katastrofa drogowa ma też swoje dobre strony. Pogotowie może nie dojechać na czas i będzie można przekonać się na własne oczy jak wygląda dusza Immanuela.

Po jej lustracji zawsze można sprawdzić, ile takich dusz, obciążonych piętnem filozofii, zmieści się na łebku od szpilki. I z grzesznika może być jakiś pożytek, trzeba tylko wykazać odrobinę inwencji.

niedziela, 21 września 2014

Kazik Staszewski wprowadził Celinę,  za pomocą  znanej pieśni, w fałdy mojego mózgu. Tak samo jak "Cztery pokoje", do których zaglądam jak smutek i trwoga oraz daleko do bloga.

Celina rozejrzała się po mojej czaszce i założyła wygodne oraz niebanalne konstrukcyjnie gniazdo. Następnie zgromadziła obfite zapasy pożywienia i przeszła  w stan hibernacji. Zapomniałem o niej bardzo szybko jak pierwszy, lepszy administrator sklerozy. Nadszedł jednak dzień, kiedy ona "ze snu podnosząc skroń stanęła u drzwi". Miało to pewne, ale za to poważne konsekwencje.

Celina była wszędzie. Przypominała o swoim, starganym "gangsterką", życiu przede wszystkim wtedy, kiedy tego nie chciałem.

Panoszyła się w moim domu jak inflacja w PRL. I tak na przykład wolała myć podłogę ścierką. Mopa nie uznawała ze względu na jego nowatorski charakter i brak styczności kolan z eksplorowaną powierzchnią. Konserwatyzm wyzierał z niej niczym przestraszony albatros z ekologicznej torby z zakupami.

Smażyła ciągle naleśniki i powtarza w kółko: "Obiecanki, macanki, a Celinie radość".

Pewien Apacz nie mógł tego ścierpieć. Zjadł naleśniki i pokazał kobiecie drzwi. W chwilę potem wywalił na śmietnik cały mój sprzęt audio. Hough.

poniedziałek, 15 września 2014
Mistrzostwa w siatkówce weszły własnie w decydującą fazę. Śledzę potyczki naszej drużyny z dużą atencją. Odbija się to niestety na blogu. Pewien Apacz cały ubiegły tydzień dzwonił z pretensjami, że nie było o nim od dawna żadnej wzmianki. Następnie przeszedł do działań ofensywnych. Wszedł przez komin do mojego domu i zaczaił się pod łóżkiem w sypialni. Zapewne chciał wyskoczyć nagle spod niego wyskoczyć, wydając z siebie dźwięki o dużej częstotliwości i machając bronią białą. Co miałoby napędzić mi stracha, co się zowie. 
Indianin zapomniał, na swoje nieszczęście, że w czasie dużych imprez sportowych jestem naładowany pozytywną energią, a moje zmysły wyostrzają się wielokrotnie. Bez trudu więc zlokalizowałem miejsce pobytu intruza i wyrzuciłem go przez okno. Mało tego, w bitewnym szale posłałem za nim łózko. A teraz leżę sobie na twardej podłodze i dochodzę do wniosku, że pewnych rzeczy nie przystoi czynić inteligentowi w objęciach andropauzy.
niedziela, 07 września 2014

W domu możesz mieć wszystko. To i miejsce dla pleśni też się znajdzie. Zamień ją w pozytywne słowo. Jak to zrobić? Bierzemy Internet ze stosowną przeglądarką i wpisujemy wspomniany wyżej wyraz. Zwykle otrzymujemy wagon informacji, warto więc zatroszczyć się o kilku sprytnych chłopaków do wyładunku.Tyle że nas interesuje tylko ta :"Zielone, niebieskie i białe pleśni wzbogacają smak niektórych serów". W tym momencie winna pojawić się satysfakcja z dobrze wykonanego zadania, zarówno na twarzy, jak i w lokalu mieszkalnym w postaci gazetki ściennej.

Jeżeli ona się jednak nie pojawi, sięgamy po poradnik: "Najczęstsze przyczyny absencji satysfakcji". Po intensywnej lekturze orientujemy się, że należy wpisać, po raz kolejny, stosowną sekwencję do przeglądarki i zainicjować przepływ informacji między Internetem, a mózgiem. Co prędzej, czy później kończy się sukcesem.

Tymczasem uszy śpią w trakcie tego procesu. Zmęczone dniem codziennym, oraz kolejną próbą rozszyfrowania rzeczywistości, plującej im jadem nieokreśloności prosto w kowadełko i trąbkę Eustachiusza, że o małżowinie, przez sklerozę oraz wyraźną niechęć do tego dziwnego tworu, przytwierdzonego do czaszki, nie wspomnę.

Warto więc spojrzeć na uszy czulej. Przynajmniej w weekend.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 76