RSS
niedziela, 18 lutego 2018

Pierwsza porcja ciepłych knedli z truskawkami przeniknęła do układu pokarmowego Pewnego Apacza. Kwasy trawienne zaczęły swój obłędny taniec, aby jak najszybciej dostarczyć niezbędne składniki pokarmowe do poszczególnych komórek organizmu.
- Czy ty naprawdę uważasz narratorze, że jak jestem Indianinem, to tylko tańce mi w głowie, przepraszam w żołądku? Mam swój bardzo intymny światek, do którego boisz się zaglądać. Przez co moja postać jest jednowymiarowa. Niewiele poza wigwamem, tomahawkiem i wojenną ścieżką.
- Czepiasz się.
- Nudzę się. Niedźwiedzie strajkują od kilku miesięcy. Ich związki zawodowe zażądały wolnych sobót i skrócenia lufy mojego sztucera. Mam też regularnie prać skarpetki - odparł Indianin, pocierając nerwowo policzek.
- Znajdź sobie inne hobby. Ja na przykład opisuję twoje przygody.
- Mam większe ambicje - zauważył Pewien Apacz i spojrzał na mnie wyzywająco.
- Skoro kochasz rozmach, to naucz psa aportować sekwoję - mruknąłem
- Też mi wyzwanie. Wystarczy znaleźć odpowiednie drzewo - odrzekł wojownik i ruszył na poszukiwania. 

 

11:26, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 lutego 2018

Pewien Apacz z racji zmęczenia oraz posezonowej obniżki cen w biurach podróży, wybrał się na atrakcyjną wycieczkę do Grecji. Jako, że nie lubił ludzkiej, hałaśliwej i nieprzewidywalnej tłuszczy, postanowił zwiedzić Hades. A to Cerbera pogłaskał, szturchnął Damoklesa czy pośmiał się z Tantala. Kiedy jednak ujrzał Syzyfa mina mu zrzedła - cała powierzchnia głazu, który pchał z wielkim mozołem, oblepiona była reklamami produktów, przodujących światowych koncernów.
- Co to jest, do jasnej cholery? - spytał oburzony Indianin.
- Bilet do lepszej przyszłości - odkrzyknął, w rodzinnym narzeczu wojownika, Grek i pomknął w dół za głazem, a za nim tłum japońskich turystów.
- Jedno trzeba mu przyznać: posiada niesamowity akcent - podsumował czerwonoskóry.

 

14:41, dareczek25
Link Komentarze (2) »
środa, 14 lutego 2018

Świt zaczął się powoli sączyć do wigwamu Pewnego Apacza. Mężczyzna zerknął niechętnie w jego kierunku i przywitał solidną dawką tradycyjnych, indiańskich przekleństw. Poranek zrażony przyjęciem, odwrócił się na pięcie i odszedł jak niepyszny. Indianin szybko przekonał się, że nie był to najlepszy pomysł. Od wielu lat czerwonoskóry wstawał o brzasku, by ulżyć pęcherzowi. Teraz jednak, kiedy zabrakło tej zacnej pory dnia, jego biologiczny zegar zupełnie się rozregulował. Nerki podały go, w związku z tym, do sądu z powództwa cywilnego i musiał się gęsto tłumaczyć na dziesiątkach rozpraw przed liczną publicznością.
Mało tego, Szaman od miesiąca przebywał na Alasce u bardzo dalekiej krewnej, o wdzięcznym imieniu Cindy. Pewien Apacz nie miał kogo poprosić o pomoc. Po setkach kilometrów przemierzonych po gumnie wpadł wreszcie na pomysł, aby świt przebłagać. Usadowił się pewnej nocy koło namiotu sąsiada i cierpliwie czekał. Kiedy z mroku wyłonił się świt, Indianin podarował mu własnoręcznie wykonaną laurkę i garść nowalijek z przywigwamowego ogródka. 
Od tej chwili wszystko wróciło do normy. O ile tak można nazwać poczynania mojego przyjaciela.

 

12:39, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 lutego 2018

Ławo znaleźć drzewo. Tylko co dalej? Przytłacza gabarytem i żywotnością zaklętą w zieleń. Nie daję jednak poznać po sobie, iż czuje i żyje na niebotycznym poziomie. Skoro tak, to pewnie od dawna kombinuje, kto pierwszy z tych małych, dwunożnych karzełków, wylegujących się czasem w jego cieniu, podziękuje za tlen.
- Czy rozmiary drzewa potrafią cię przytłoczyć? - zapytałem Pewnego Apacza, usuwającego właśnie z butów skutki uboczne przemiany materii pieska preriowego.
- Nie mam w tej kwestii, nic do powiedzenia - odparł beznamiętnym tonem.
- Nie grymaś - to tylko mały gryzoń. Miałeś wiele szczęścia.
- Odejdziesz sam, czy mam cię zachęcić tomahawkiem? - W głosie Indianina czuć było groźbę.
- Teraz sobie przypomniałem, że zostawiłem w domu żelazko. Podejrzewam, że nagrzało się do granic możliwości wyobraźni faceta, imaginującego sobie, iż ostrze toporka tkwi w jego płacie potylicznym - wymamrotałem trwożliwie.
- Bez wyobraźni nie byłoby postępu!- zawyrokował wojownik, sięgając za pas, gdzie tkwił jego słynny oręż.
- A bez kodeksu karnego nie dostąpilibyśmy zaszczytu obcowania z paragrafami i ustępami. Tylko dlaczego ów podły zwierzak ich nie używa? - spytałem siebie, pędząc do domu na granicy wytrzymałości konstrukcji.

 

 

 

19:55, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 lutego 2018

Na morzu nie ma ponurych zamczysk czy cmentarzy nawiedzanych przez napalone wampirzyce. Występuje jednak coś, co dręczy niczym kwestia obsługi długu zagranicznego: nuda. Bezmiar wody nie cieszy, gdy jest. Oj nie! Do tego dochodzi to cholerne, monotonne wiosłowanie. Chęć życia ucieka z człowieka jak wybredne szczury z tajskiej knajpy. Pewien Apacz był właśnie na środku akwenu słusznych rozmiarów i miał tego pełną świadomość. Nie może więc dziwić fakt, iż dosłownie "krew go zalała", kiedy przeczytał o tym wszystkim na blogu. Czemu dał wyraz w pierwszym pytaniu, jakie mi zadał:

- Chcesz z liścia w facjatę?

- Agresja nie jest najlepszym sposobem na życie. Przemoc nie wyleczy tego świata - próbowałem go udobruchać.

- Masz rację. Zmienię podejście i to gruntownie.

- I bardzo dobrze.

- Zapytam inaczej: chcesz wiosłem przez plecy?

 

 

 

12:35, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 132