RSS
środa, 22 listopada 2017

Nastały takie czasy, że gdyby zapytać przeciętnego, przeciążonego obowiązkami gangstera o adresy kolegów, to z pewnością wszystko by wyśpiewał. Mało tego obciążyłby dodatkowo siebie, byle tylko spędzić kilka lat w schludnej celi w miłym towarzystwie. Z Pewnym Apaczem jest inaczej. Ów zaprzęga do pracy struny głosowe tylko wtedy, kiedy naprawdę kogoś nie lubi. I dlatego nie zdziwiłem się zbytnio, kiedy usłyszałem, ostatniej nocy, serenadę tuż pod moim oknem. Indianin zwykle wściekle fałszuję, ale wtedy wzniósł się na wyżyny.

- Przypominam ci, że od lat żyję w szczęśliwym związku i na nic twe miłosne trele - powiedziałem dobitnie.

- Ta pieśń ma wiele zwrotek. Z pewnością zmienisz zdanie - odparł rezolutnie.

- Dobra. Czego chcesz?

- Zatęskniłem za słońcem. Wybrałbym się na Lazurowe Wybrzeże, ale brakuję mi trochę forsy.

- Pożyczę ci kasę, ale pod jednym warunkiem.

- Mów!!! Z emocji cały drżę. 

W tym miejscu wojownik zamrugał rzęsami i filuternie się uśmiechnął.

- Czy znasz może utwór Janusza Laskowskiego "Beata z Albatrosa - spytałem chytrze.

- Jasne - odparł wojownik, ale zauważyłem w jego oczach cień niepokoju.

- Skoro tak, to zdobądź pesele siedmiu dziewcząt - rozkazałem z wyrazem tryumfu na twarzy.

- Łatwizna. Sprawdzę tylko, kiedy mam autobus do Augustowa - wypalił rozradowany czerwonoskóry i pognał w kierunku dworca.

Tym razem obawa stała się moim udziałem.

 

10:14, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 listopada 2017

Ostatnio coraz trudniej przychodzi Pewnemu Apaczowi zmotywować się do czynów, wspomaganych adrenaliną. Czyżby ów hormon spakował walizki i wyprowadził się do kogoś innego? Nie miał najmniejszego powodu, by go eksmitować. Należał do najlepszych lokatorów, jakich można sobie wyobrazić. Zawsze spuszczał po sobie wodę w ubikacji, w terminie płacił za czynsz oraz wywóz i recykling śmieci. 

Tymczasem Indianin woła do niego tęsknie, co rano, podtyka pod nos  najlepsze kąski, a nawet czyta artykuły o ekscytującym życiu polskich i światowych gwiazd. Wszystko po to, aby zachęcić go do najmniejszej nawet aktywności. Na razie wszystko na nic.

Wojownik posiada jeszcze jednego asa w rękawie - merytoryczny spór z Szybką Decyzją. W trakcie wielogodzinnych, gorących, jak blaszany dach nad piekarnią, dyskusjo, o fundamentalnym dla ludzkości znaczeniu, często dochodzi do dużego skoku ciśnienia i innych żywotnych parametrów. Mój przyjaciel ma nadzieję, że z adrenaliną będzie podobnie.  

 

 

11:26, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 listopada 2017

Listopad nie należy do miesięcy, sprzyjających wymianie gazowej. Zimno, pochmurno i znikąd pomocy. Mimo tego Pewien Apacz usiadł wieczorem na werandzie przed domem, przygotował mentalnie płuca do wielkiego wysiłku i wciągnął ogromny haust powietrza.

- Dlaczego zassałeś właśnie pół okolicy? - spytałem, oszołomiony niezwykłymi możliwościami jego płuc.

- Postanowiłem urozmaicić swoją dietę owadami latającymi. Zwłaszcza, że same się do mnie pchają - powiedział z dostojnością, cechującą odkrywców, wynalazców oraz biurokratów z długim stażem zawodowym.

- To szczególnie niedoceniane źródło białka - podzieliłem się z przyjacielem, przyswojoną niedawno wiedzą.

- Co mnie obchodzi durne białko! Liczę na to, że nareszcie urosną mi skrzydła - rzucił z emfazą.

- I niczym orzeł wzniesiesz się w przestworza - wyraziłem entuzjazm.

- W grę wchodzi pingwin albo struś. Mam lęk wysokości.

 

11:34, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 listopada 2017

Spotkałem właśnie Pewnego Apacza i aż sfilcował mi się upierz na głowie, kiedy ujrzałem umęczoną troskami twarz. Z wczorajszego entuzjazmu nie został nawet "kamień na kamieniu". Pospieszyłem więc z pytaniem:

- Co się stało, stary druhu?

- Byłem dzisiaj w najgorszym z możliwych miejsc w kosmosie. Wszystko wskazuje na to, że widziałem dupę galaktyki i to od środka. Zależne w stu procentach od kasjopejskiego kapitału media donoszą, że nie przewidziano dla mnie, w związku z tym, żadnej ochrony. A wiem z doświadczenia, że galaktyka bardzo nie lubi, kiedy się jej ogląda to i owo. Obawiam się więc o stabilność mojej cielesnej powłoki. To jednak nie wszystko. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Wszechświatowego  będę mógł zapomnieć o tym widoku, jednakże pod warunkiem udowodnienia tezy: "że męska rzecz być daleko". Mam również poddać się procesowi dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego, a także znaleźć trzy dobre cechy w każdym Polaku. Jeżeli temu podołam wystarczy, że znajdę i skopiuję neandertalskie mapy wojskowe z okresu pierwszej wojny o ogień, w co najmniej w stu kopiach.

- Już wiem czym się tak martwisz. Nigdy nie lubiłeś kartografii.

 

12:18, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 listopada 2017

Wolno zwlokłem się z łóżka. W sypialni jak zwykle rządził chaos. Spojrzałem w lustro, umieszczone w drzwiach szafy. Widok nie zachwycił, ale nie miałem powodów do kompleksów. Na kogo by dzisiaj ponarzekać? Bez tego ani rusz. Muszę codziennie wynajdywać powody, by spełnić swój obywatelski obowiązek i poczuć się prawdziwym Polakiem. Nie zawsze były zgodne z rzeczywistością, ale czy o to w tym wszystkim chodzi?

Pewien Apacz chrząknął znacząco. Wiedziałem, iż za chwilę padnie kolejne durne pytanie. Nie pomyliłem się.

- Kto stoi za tym, że w kraj nad Wisłą nie walnęła dwieście milionów temu żadna planetoida pełna rzadkich metali? - usłyszałem.

- To wina dinozaurów zza wschodniej granicy. Wmówiły ptaszynie, że u nas duża mgła. Na miejscu zaprawiły ją samogonem i było po sprawie. Ich wroga postawa naraziła nas na ogromne straty. Rozgrzewajmy silniki czołgów i do ataku. Ta planetoida gdzieś musi być, odbierzemy ją siłą! - odparłem z kamienną twarzą.

- Sam to wymyśliłeś, czy pomogło mocne uderzenie w czerep? 

- Bez żartów. Czym to jest wobec haseł naszej, nastawionej patriotycznie młodzieży.

- Nic to. Proch jeno.

 

 

 

 

12:32, dareczek25
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 128