RSS
środa, 28 czerwca 2017

Zawsze można wyjść na idiotę, wystarczy tylko trochę odwagi. Niestety zbyt wielu korzysta z tego rozwiązania. Po raz kolejny udowodniliśmy jako społeczeństwo, że jesteśmy przystosowani do nieistniejącego stanu rzeczy.

Pewien Apacz postanowił to zmienić. Przyczaił się więc w krzakach i z wielkim zainteresowaniem przyglądał się  idiotom mających właśnie okres rui na wielkiej, leśnej polanie. Jak to wyglądało? Ze względu na dobre obyczaje zdradzę tylko tyle: głupcy sami się rodzą, idiotom potrzeba dwojga rodziców.

Po dwóch dniach obserwacji Indianin orzekł, że nawet mrówki nie gryzą już tak jak dawniej. Podniósł się więc z mrowiska i wybrał najbardziej okazałego idiotę. Następnie wyszedł z chaszczy i udał się w jego kierunku, lekceważąc ewentualne niebezpieczeństwa i przepisy bhp. Co było dalej ? Nie mam pojęcia, kto by się chciał zadawać z Indianinem, który wyszedł na idiotę.

Jest wszak niewielka szansa, że to był łoś, a nie idiota. Pewien Apacz miał bowiem zawsze duże problemy ze wzrokiem, ale męski honor skutecznie zapobiegł wizycie u okulisty. Jakby co, to zeznania łosia mam już spisane. Zabezpieczyłem także próbkę moczu oraz DNA. 

 

15:55, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 czerwca 2017

Lato włącza piąty bieg. Czas tężeje niczym babcina galaretka. Dla Pewnego Apacza, to trudny okres. Jego dzieciaki zaczynają wakacje. Co skutkuje tym, iż stosowne ministerstwo, nie otacza ich żadną kuratelą. Uwaga małolatów skupia się wyłącznie na rodzicach, a zwłaszcza na ich materialnych zasobach. Nie dziwi więc fakt, iż wojownik szuka azylu. Zaskakuję mnie, co najwyżej, iż co roku trafia do mnie. Do jasnej cholery – nie jestem nawet Indianinem. 

- Miło cię widzieć - rzucam niedbale, w chwili kiedy słyszę znajome pukanie do drzwi.

- Skoro witasz mnie tak ciepło, to ucieszy cię wiadomość, iż zamierzam zostać do końca sierpnia - odpowiada wesoło Pewien Apacz.

- Szata ma plugawa i takiż entourage. Nie jestem godzin przyjmować człowieka podobnego formatu w mych skromnych progach. Poszukaj kwatery godnej sławy tak wielkiego wojownika. - Próbuje ratować sytuację.

- Ciekawe. Jeszcze wczoraj nie przeszłoby ci to przez gardło. Tymczasem dzisiaj słyszę piękne słowa i wzruszenie odbiera mi mowę. 

Mój przyjaciel z namaszczeniem ociera łzę i rzecze:

- Powiedź mi teraz przyjacielu, gdzie mogę złożyć "graty". Czuję, że będzie się nam fajnie mieszkało.

Pora poszukać własnego azylu.

 I

 

15:02, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 czerwca 2017

Banany wprowadziły zamęt w świat Pewnego Apacza. Wbrew pozorom ich brązowy kolor świadczy o dojrzałości, a nie o chęci gnicia. Ktoś wychowany w kraju naznaczonym piętnem jesieni, nie może się w tym wszystkim rozeznać. Zachowanie, wspomnianych wyżej, owoców zburzyło jego wizję świata, pieczołowicie kreśloną przez pokolenia szamanów.

Należy więc sobie zadać pytanie: "Czy banany są wysłannikami świata chaosu, czy też ów problem powstał wyłącznie na skutek zatrucia kofeiną?"

Zgaduję rzecz jasna, że druga opcja może mieć więcej zwolenników, ale nie to jest istotą zagadnienia. Zastanówmy się lepiej, czy banan mógłby, przywieziony na łono ojczyzny naszej, zachowywać się jak tutejsze drzewa liściaste. Gdyby poczekał z żółknięciem do jesieni i spadł z drzewa na stos innych, naznaczonych prawdziwą paletą barw, bananów, dzieci mogłyby w nich brodzić i rzucać w siebie, znacząc buzie koleżanek i kolegów, stylowymi śladami. Natomiast mój czerwonoskóry przyjaciel zyskałby dodatkowy punkt w konfrontacji z teraźniejszością.

Ku chwale intensywności doznań oraz skutków zatrucia kofeiną.

 

10:45, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 czerwca 2017

Kiedy bystry obserwator zauważa, iż piękni ludzie są traktowani dużo lepiej niż reszta populacji, biegnie w te pędy, by zrobić sobie operację plastyczną i wnet staje się częścią elity.

Mniej inteligentny, w typie Pewnego Apacza, snuje refleksje o tym, że: łatwiej im w życiu, gdyż szybciej znajdą dobrze płatną pracę; ich dzieci zostaną przyjęte w pierwszym rzędzie do elitarnych oddziałów szpitalnych, gdzie nikt nie pyta, po płukaniu żołądka, o pochodzenie tajemniczych, chemicznych substancji. Natomiast bankowcy będą się zabijali, by udzielić im kredytu. Warto przy tym wiedzieć, iż pożyczka przyznana przez pracownika, który poległ na posterunku, ma dużo mniejsze oprocentowanie, a bank płaci za jego pogrzeb. Wpływa to jednak na wysokość składki ubezpieczeniowej dla personelu.

Wojownik rozważa często, czy nie pójść na skróty i zostać tropikalną ważką. One nie muszą się ubezpieczać, nawet podczas seksu i nie wydają tyle kasy na ogrzewanie. Poza tym są piękne same z siebie i ingerencja skalpela, nie jest konieczna.

Jak się jest ładnym, to się wie takie rzeczy.

 

09:35, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 czerwca 2017

Pewien Apacz postanowił przeprowadzić trepanację czaszki – najlepiej udaną, by było o czym gadać przy świątecznym stole. Proszę tylko nie pytać mnie, co go do tego skłoniło, przecież nie siedzę w jego głowie.

Indianin rozejrzał się uważnie po okolicy i znalazł czerep pożądanej wielkości. Wkrótce jednak okazało się, iż jego właściciel posiada stosowne zaświadczenie, wydane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego o niepodważalnej rubaszności obiektu. Właściciel dokumentu podlegał ścisłej ochronie, albowiem był jednym z nielicznych, którzy się zachowali w tak dobrej kondycji.

Pewien Apacz musiał więc poszukać następnej osoby. Nie było to łatwe, gdyż stosowne czaszki nie obrodziły od kilku pokoleń wstecz. Na nic zdało się wspinanie na najwyższą sekwoję w okolicy i całodzienne wypatrywanie znajomego kształtu. Goryczy porażki nie osłodziło nawet zdjęcie, umieszczone na okładce „Magazynu Niespełnionego Trepanatora”.

Indianin poczuł na swoich plecach gorący oddech frustracji. Na szczęście był środek zimy. Wojownik szybko obliczył, iż udało mu się dzięki temu zaoszczędzić przynajmniej tonę węgla.

 

 

 

09:19, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 czerwca 2017

Woda w chmurach ma w sobie jakąś nieodpartą siłę. Doświadczył tego na własnej skórze Pewien Apacz, wpatrując się w obłoki niczym w obrazek. Nagle zmieniły kolor na granatowy i lunęło jak na paradzie strażaków.

Pewien Apacz uświadomił sobie w tej samej chwili, że nie zdawał sobie sprawy jak duże niebezpieczeństwo unosi się nad jego głową. Postanowił więc wstąpić do podziemia, aby zmniejszyć ryzyko obcowania z namolną, wszechobecną cieczą. Wkrótce potem trafił na Złotowłosą ogarniętą lewicowymi ideami i przeżył wiele niesamowitych przygód. Tyle że to kompletnie inna historia.

Tymczasem sytuacja na nieboskłonie nie uległa zmianie. Potencjalny potop nadal wisiał w powietrzu. Wojownik nie ustawał w działaniach, by zmienić ów stan rzeczy. Jego wysiłki zostały nagrodzone. Eureka przyszła nagle w czerwcowy poranek. Pewien Apacz ujrzał dorodnego motyla i postąpił zgodnie z ogólnodostępną i teorią. Wystarczy poczekać trzy dni na efekt.

Ci, którzy zrozumieli ten tekst proszeni są o szybki kontakt z lekarzem. Istnieje realna szansa, że szybko podane leki mogą pomóc.

 

07:55, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 czerwca 2017

Nie od dzisiaj wiadomo, iż podatki to złożony problem. Pewien Apacz zastanawia się często, dlaczego państwo zabiera mu pieniądze i przeznacza na drogi, szkoły, pomniki i wiele innych potrzebnych społeczności rzeczy. Gdzieś w tym wszystkim zatracił własne ego. Roztopił się w bezmiarze asfaltu, stanowiącego drogę powiatową, a w przyszłości, kto wie, może i wojewódzką. Przydałby się wykwalifikowany wróż. On z pewnością roztoczyłby przed potrzebującymi odpowiednie wizje. 

Remontowane budynki szkół czy urzędów, dzięki którym gospodarni malarze spożytkowali farbę na pomalowanie własnych domostw, zyskały nowe kolory. Zgodnie z obowiązującymi trendami lub innymi bardziej enigmatycznymi przesłankami. Wojownik uświadomił sobie, iż stojąc na ich tle stracił kontury niczym zwykły konsument szybkiego żarcia. Trudno mu się teraz odnaleźć w lusterku. Nawet Szaman nie potrafił przywrócić go do poprzedniego stanu.

Jak widać konfrontacja z budżetem gminy czy państwa, to nie przelewki. 

I dlatego nie lubię podatków.

 

08:36, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 czerwca 2017

 

Od wielu lat żyję na najpiękniejszym ze światów, ale jeszcze nigdy nie widziałem rozradowanej dżdżownicy. Nie ustaję w wysiłkach, aby to zmienić. Na razie teoretycznie. Kreślę właśnie psychologiczny profil bezkręgowca. Niewykluczone, że wkrótce wyruszę do tych łąk zielonych (na pagórkach leśnych trudno spotkać interesujące nas pierścienice) i postaram się sprawdzić w praktyce moje teorie.

Tymczasem Pewien Apacz wydał następujące oświadczenie:

"Obawiam się, że moja psychika nie zniesie konfrontacji z roześmianą gębą dżdżownicy. Jak się wtedy zachować, by chwila trwała. Nie wiem nawet z jaką częstotliwością żyjątko się rechoce. Z racji tego trudno by mi było do niego dołączyć. Istnieje realne niebezpieczeństwo, że ona uzna to za fou pax. A chcę zaznaczyć, że odpowiednie oprzyrządowanie, za pomocą którego można znaleźć wspomnianą wyżej częstotliwość, tanie nie jest. Jestem więc w kropce, a czasami nawet w dwukropku. A nie jest żadną tajemnicą, iż wykrzyknik jest zbyt prostolinijny."

 

 

21:51, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 czerwca 2017

W jeden z pięknych, czerwcowych poranków kosmici dokonali inwazji na naszą planetę. Tymczasem Pewien Apacz zignorował najazd obcych. Uznał bowiem, iż to nie najlepszy dzień na łamanie macek, szarpanie za czułki czy inne bitewne ekscesy. Miał własne zobowiązania, które nie mogły czekać. Musiał pomalować wigwam na czarno (ten kolor jak wiadomo wyszczupla), aby zapłacić mniejszy podatek gruntowy, nauczyć syna polować na niedźwiedzia, przy okazji objaśnić temu ostatniemu jak efektywnie udawać nieżywego.

Córka chciała z kolei zostać maszynistą - specem od parowozów oraz punktualnych wjazdów na peron. Nie pozostało mi nic innego, jak rozejrzeć się za torami i dodatkami do nich. Postarał się również o prężny związek zawodowy i zapas styropianu.

Nieproszeni goście odlecieli po tygodniu. Tylko tyle czasu zabrała im kompletna anihilacja ziemskiej cywilizacji. Na szczęście dla homo homini lupus est przybyli kolejni kosmici, tym razem dobrzy, i odwrócili proces zagłady za pomocą uniwersalnej „odwracarki”. Dziwne, albowiem nikt ich, o to nie prosił. Zwłaszcza lupus, który lupini homo est.

Pewien Apacz rozluźnił się wtedy po raz pierwszy. Okazało się, że niedźwiedź jest zdolniejszy niż myślał i udawał umarlaka cały dzień. Ktoś inny powiedziałby, że misiek jest po prostu cholernym śpiochem, ale nie Indianin. On widział tylko dobre strony.

Teraz spokojnie może zacząć szukać lokomotywy i składu z tanim węglem.

 

 

 

10:16, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 maja 2017

Pewien Apacz często się żalił, że małżonka ma zbyt wysokie wymagania, co do jego osoby. Niemal bezustannie żądała dowodów miłości. I to nie byle jak, lecz myślą, uczynkiem i nagabywaniem. Mój przyjaciel wielokrotnie tłumaczył połowicy, iż jego życie wewnętrzne jest nader skromne. Od czasu do czasu nawiedzi go jakiś niewinny pasożyt, lub też nieznany, aczkolwiek złośliwy szczep bakterii. I wnet go opuszcza, albowiem więcej życia jest na lodowej pustyni.
Indianin chce to zmienić i uczynić swój organizm bardziej przychylnym oraz przytulnym dla otoczenia. Dlatego wytatuował na swej rozłożystej klacie: "Witajcie w raju" w kilkunastu nowożytnych językach i w jednym martwym (na wypadek, gdyby ktoś z Asyryjczyków ożył). Nie dość na tym, stara się myśleć wyłącznie pozytywnie. Nie szuka z nikim zwady i nie zamierza oglądać irytujących ludzi, o zakazanych ryłach. Co skutkuje tym, iż praktycznie się nie widujemy.

 

 

12:36, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 67