RSS
niedziela, 23 września 2018

Niektórzy ludzie mają szczególnego pecha. Wystarczy, że o coś poproszą i jest im dane. I tak Midas zamieniał wszystko w złoto. Spowodowało to jednak spadek wartości kruszcu na wszystkich najważniejszych giełdach. Indeksy zleciały na łeb i szyję. Posiadacze żółtego metalu odetchnęli z ulgą, na wieść o śmierci głodowej Greka.
Zamknąłem książkę i roześmiałem się głośno. Problemy chciwych głupców zawsze mnie bawiły.
- Skoro Midas zamieniał wszystko w złoto, gdzieś musiały zostać ślady jego działalności. Wystarczy zastygła w metalu ameba, ruszająca ku swojej ofierze, którą król dotknął ustami w trakcie konsumpcji nieprzegotowanej wody – stwierdził Pewien Apacz.
- Czy spragniony krwi komar, którego los dopełnił się, kiedy wbił swoją kłujkę w korpus króla. Możliwości jest naprawdę wiele – odparłem.
- Potomkowie Midasa żądajcie od bogów olimpijskich odszkodowania za całe złoto, które was przodek mógł "wyprodukować" od starożytności! W końcu, to oni za tym wszystkim stali – zaapelował Indianin i zapragnął posiąść natychmiast całą wiedzę o starożytnych Hellenach.
Odprowadziłem wojownika do drzwi i pokazałem drogę do Aten. Na jakiś czas mam go z głowy - pomyślałem uradowany.

12:32, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 września 2018

Postanowiłem wrócić niedawno do dawnego hobby i poszukać onomatopei. Omiotłem wzrokiem szyby, gdyż tam zwykle przesiadują do spółki z deszczem. Na daremno. Nie było dzisiaj żadnych opadów, więc onomatopei ani śladu.
- To nie może być jednak przypadek. I wiadomo kto za tym stoi. Nasi sprzedajni meteorolodzy twierdzą, co prawda, że to wyż ze Skandynawii. Gołym okiem widać jednak, że powietrze płynie ze wschodu – ogłosił Pewien Apacz, choć nikt go nie pytała o zdanie.
- Dlatego też rezerwuję sobie bilet do Waszyngtonu, gdyż chcę poskarżyć się kongresmenom. Lecę czarterem, więc wkrótce wrócę, nie ma się o co martwić. Muszę się jednak śpieszyć, bo niedługo pójdzie w moje ślady cała Wiejska. Podlewaj kwiatki. Cześć.
- Cześć odparł zdumiony Indianin, albowiem każdy w galaktyce wiedział, że wojownik nie ma najmniejszego pojęcia jak zajmować się roślinami.
Skorzystałem z zamieszania i energicznie oddaliłem w kierunku jak najbardziej przeciwnym.

 

20:50, dareczek25
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 września 2018

Siedziałem właśnie na kanapie, rozkoszując się wizją wieczoru typu: sam na sam z telewizją, kiedy do mego domu wtargnął Pewien Apacz.
- Można odmieniać słowo „potępiać” we wszystkich przypadkach... - zaczął przemowę Indianin.
- By się dowiedzieć, że czasowniki i deklinacja nie idą ze sobą w parze – wszedłem mu w słowo.
Wiedziałem, że merytoryczne uwagi nie docierają do umysłu wojownika. Warto było spróbować, dla cudnego wyobrażenia łączących się z wielkim świstem, neuronów i wiedzy pęczniejącej w mózgu niczym portfele rosyjskich oligarchów. Tymczasem czerwonoskóry popatrzył na mnie zimno. - Ze spraw bieżących mą uwagę zwrócił ostatnio brak komentarza ze strony Mirosława Hermaszewskiego na temat kariery Roberta Lewandowskiego. Trochę żal. Mogłem je jednak przeoczyć w nawale oświadczeń naszych polityków, których nie czytam, bo całe życie byłem bardzo grzeczny i na nic takiego sobie nie zasłużyłem – odparł obrażony Indianin i wyszedł.
Natychmiast wróciłem do samotnego oglądania telewizji.

 

09:53, dareczek25
Link Komentarze (4) »
niedziela, 16 września 2018

Wybrałem się do muzeum. Nie wiedzieć czemu trafiłem do galerii starożytnych figur. Na pierwszy ogień poszedł Apollo.
- Nie dość, że Grek, który ma do dyspozycji: ciepło, słońce i nieprzeludnione plaże, to jeszcze bóg i do tego młody, choć bezsprzecznie związany z antykiem. Bez operacji plastycznych i mizdrzenia się do telewizyjnej widowni – powiedziałem do Pewnego Apacza, który beznamiętnie taksował mężczyznę z marmuru.
- Apollo nikomu nie musiał dawać wielkich pieniędzy, by sobie zapewnić fanów. Przeciwnie to jego wyznawcy przynosili mu kasę, z którą musiał się, co prawda, dzielić z kapłanami, ale zawsze co nieco zostało. Libido i laseczki dopisywały całą dobę. Czego chcieć więcej? - odparł wojownik.
- No właśnie. Komu to przeszkadzało? - wyszeptałem.
Natychmiast wyszliśmy z muzeum poszukać odtrutki na zbytnią refleksyjność.

 

20:37, dareczek25
Link Komentarze (2) »
sobota, 15 września 2018

Pewien Apacz przebywał przez kilka ostatnich tygodni w Górach Skalistych. Stęsknieni bliscy przywitali go entuzjastycznie. Nie zabrakło wiwatów czy sztucznych ogni. Były nawet dzieci w ludowych strojach oraz liczne delegacje z zaprzyjaźnionych wigwamów.
Indianin wzruszył się niemożebnie, ale nie stracił głowy i zacytował na tę okoliczność wiersz Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej pod tytułem "Miłość". Najpewniej chciał zatuszować smutek, który eksplodował nagle w postaci łez.
Można zatem powiedzieć, że wszystko wróciło na swoje miejsce. Dom odzyskał gospodarza, polska poetka należny szacunek, a dzieci wojownika pomoc przy odrabianiu lekcji.
- A co z tobą? - spytał Indianin, kierując serdeczny palec w moją stronę.
- Poradzę sobie. Ja też znam wiersze Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej.
- Nie wątpię – powiedział czerwonoskóry i otarł ostatnią łzę.

 

07:44, dareczek25
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 138